Blog > Komentarze do wpisu
No i jednak...
No i jednak życie kolejny raz postanowiło mi udowodnić, że szczęście to jest coś co przydarza się innym.
sobota, 03 kwietnia 2010, leniwy_kocur
Komentarze
Gość: kotecek, host-80-238-96-160.jmdi.pl
2010/04/04 20:43:18
Wrzosiu, szczęście to nie jest coś, co się przytrafia. Szczęście to jest coś, co sobie latami wypracowujemy. Postawą życiową, stosunkiem do ludzi. Hartem wewnętrznym. Postawą. Organizacją czasu codziennego, konsekwencją i zaradnością.
"Przytrafia" się szczęście piętnastolatkom. Takie na ich miarę.
No sorry.
-
2010/04/05 11:57:18
Trochę się z tym nie zgodzę, bo w drugą stronę musiałoby działać tak samo, a - niestety - nie działa.
-
Gość: kotecek, host-80-238-96-160.jmdi.pl
2010/04/05 12:03:01
Alu, nigdy nie wiemy, ilu przypadków nie wykorzystaliśmy. Przez niedopatrzenie, nierozpoznanie, zaniedbanie, fałszywe wyobrażenie albo wrodzoną ślepotę. Albo wreszcie zwykłe ludzkie lenistwo. Nie mówiąc o cudzej złej woli albo obojętności.
I nie - nie mówię tu o wyższych uczuciach. Mówię o zwykłych życiowych szansach. Takich, jakie otrzymuje każde z nas.
-
2010/04/05 21:02:29
Vitam

Wrzosiu, a mnie się zaczyna wydawać, że Ty za bardzo chcesz. Za bardzo chcesz, żeby dobrze było już, teraz, zaraz, natychmiast. Nic w takim chceniu złego - ale jak się chce za bardzo, to każdą fluktuację losu zaczyna się traktować jak zapowiedź wyszczerzonego uśmiechu Fortuny. No a ponieważ takowy nie następuje - dołek, deprecha, szczęście się przytrafia innym i w ogóle nastrój schodzi do podziemi. Co skutkuje tym, ze zapowiedź wyszczerzonego uśmiechu widzi się we fluktuacji o amplitudzie 2x mniejszej, niż poprzednio. I znowu dołek, deprecha, wylew, zawał.

Tak, wiem, dobrze mi się wymądrzać, mając inną sytuację życiową. Ale mimo to radzę Ci - ciesz się tym, co Cię dobrego spotyka, ale nie oczekuj od razu Bóg wie czego. Oszczędzisz sobie bolesnych rozczarować i huśtawki emocjonalnej.
-
2010/04/06 19:12:08
Chcę żeby było dobrze? Tak, chcę to chyba nic dziwnego. Czy chcę za bardzo? Jeśli poznaję kogoś fajnego, kto mi się podoba to jasne że chcę żeby faktycznie było fajnie i jeśli nie wychodzi to jestem takim człowiekiem że nie spływa to po mnie jak po kaczce. Wypracować szczęście? A jak można wypracować, to że się pozna jakąś wyjątkowa osobę, że spodoba się akurat tej osobie? Coś takiego można wypracować?
-
2010/04/06 20:55:02
Vitam

jeśli nie wychodzi to jestem takim człowiekiem że nie spływa to po mnie jak po kaczce.

Jak by tu najprościej... Może tak: jest różnica między "nie udało się" a "ZNOWU się nie udało" (z naciskiem na znowu).
Nie chodzi o to, żeby po Tobie spływało, tylko o to, żebyś nie napędzał się i nie dołował dodatkowo tym "znowu".
I tak, masz rację - z własnego doświadczenia wiem, że to cholernie trudne. Bo to "znowu" cały czas siedzi gdzieś z tyłu głowy. Ale - też z własnego doświadczenia - "znowu" znakomicie zwielokrotnia efekt doła po "nieudanym".
-
2010/04/07 08:00:04
Jesteś Wrzosiu czarnowidzem. W każdym niepowodzeniu doszukujesz się potwierdzenia teorii, że tobie nic dobrego już się nie przytrafi. Ciesz się tym, co jest a w pewnym momencie zobaczysz, że jest dobrze.

-
Gość: kotecek, host-80-238-96-160.jmdi.pl
2010/04/07 12:56:03
Wrzosiu. Chcesz kawę na ławę? Proszę.
Chodzi mi o rezygnację z roszczeniowego podejścia do rzeczy - w końcu PRZYTRAFI mi się szczęście. Guzik prawda. Nic ci się nie przytrafi. Przytrafić to ci się może co najwyżej to, że poznasz kogoś fajnego i wartościowego. Reszta to dbałość o to, co może się rozwinąć albo już się rozwinęło. W udany związek wkłada się dużo pracy. Jeśli znajomość się nie rozwija, to się cofa. I wtedy jest koniec.
Czasem trzeba zrezygnować z czegoś, co jest wygodne, żeby po jakimś czasie osiągnąć coś dużo fajniejszego.
U mnie ta zasada się sprawdza.
Inna rzecz, że rozbooynik ma rację. "Drugie strony" doskonale wyczuwają, kiedy za bardzo się chce. A to powoduje reakcję obronną. I szybki odwrót.
Wyluzuj, człowieku.