|
Blog > Komentarze do wpisu
Avatar
Miałem strzelić jakaś większą recenzję ale jak to ja nie moę się do tego zabrać więc w dużym skrócie:
- Efekty specjalne są super, to może być kamień milowy w historii kina. - Jeśli tak będzie to szkoda bo do historii przejdzie totalny gniot z płaskimi postaciami, dennymi dialogami, wtórną fabułą i bardzo nachalnym i podanym w strasznie prymitywny sposób przesłaniem. Trafiłem przypadkiem na coś takiego: http://www.gadu-gadu.pl/5426657065031479890/zobacz-fani-avatara-chca-sie-zabijac1-dlaczego Czemu ciągle świat podsuwa mi przykłady na to, że ludzie są bezdennie głupi? "Ojej, nie jestem niebieskim indianinem i nie muszę się podcierać liściem w pośpiechu bo szarżuje na mnie zmutowany nosorożec." Niezły powód żeby się zabić, też miałem 17-naście lat, bujałem w świecie fantazji ale jakoś nigdy nie miałem myśli samobójczych bo nie jestem elfem albo wampirem. sobota, 16 stycznia 2010, leniwy_kocur
Komentarze
hlv
2010/01/16 15:39:41
Ja miałam. Ale z innego powodu. :)
2010/01/16 16:38:51
Vitam
Bo na świecie jest cała masa ludzi zagubionych, samotnych, nie radzących sobie z otaczającą ich rzeczywistością. Którzy, z takich czy innych powodów, zapadają się w swoje prywatne, wirtualne światy - w samoobronie przed światem realnym. Brutalnie szczerze - parę razy zajrzałem do blogów, do których daleś dsyłacze. Potem przestałem. Bo zbyt wiele tam takich, których Autorzy uprawiają ekschibicjonizm emocjonalny, wypisując przed calym światem swoje nawet najbardziej intymne problemy. Żenua, jakby to powiedzieli Francuzi. Lub z angielska - kompromitejszyn. A dlaczego owi Autorzy tak robią? Czy aby nie dlatego, że nie mają nikogo bliskiego, komu mogliby się wypłakać w zaciszu domowym?
Gość: Vespa, 5acc8b0c.bb.sky.com
2010/01/16 22:29:21
"totalny gniot z płaskimi postaciami, dennymi dialogami, wtórną fabułą i bardzo nachalnym i podanym w strasznie prymitywny sposób przesłaniem"
Mam totalnie odmienne zdanie :) po raz pierwszy nie wierciłam się i nie chciałam wychodzić na filmie, który trwa powyżej dwóch godzin ;) Jak dla mnie, świetna rozrywka, sama historia przypomniała mi czasy gdy jako 14-letni gówniarz odkopałam u wujka pryzmę starych Fantastyk - te klimaty... Bardzo fajny film jak dla mnie, a efekty tylko jako bonus. 2010/01/17 13:07:30
"A dlaczego owi Autorzy tak robią? Czy aby nie dlatego, że nie mają nikogo bliskiego, komu mogliby się wypłakać w zaciszu domowym?"
Bardzo smutne to, co piszesz. Szczególnie, że zrobiłam sobie małą rundkę po tych blogach i nie widzę tam wcale tak wielu żalów i trosk. Czyli - nie chodzi o "wypłakanie się" komuś w domu. W każdym razie na pewno nie tylko o to. A z kolei z młodymi ludźmi jest tak, że w domu właśnie zazwyczaj nie chcą się wypłakiwać. Bo przecież to dom zwykle bywa źródłem ich buntu:) Avatar - z jednej strony jestem ciekawa, bo wizualnie wydaje się być naprawdę ciekawy, z drugiej - zasypiałam już i na Matriksie i na Titanicu i na jakiejś superprodukcji nawiązującej do świata antycznego. Więc chyba jednak nie sprawdzę na własnej skórze. 2010/01/17 16:36:34
Vitam
Bardzo smutne to, co piszesz. Szczególnie, że zrobiłam sobie małą rundkę po tych blogach i nie widzę tam wcale tak wielu żalów i trosk. Normalna międzyludzka różnica w postrzeganiu pewnych spraw. To, że Ty widzisz w danym tekście co innego, niż ja, nie jest dowodem ani na to, że Ty się mylisz, ani na to, że ja się mylę. Jedynie na to, ze jesteśmy różnymi ludźmi, o różnych charakterach i różnej wrażliwości na pewne sprawy :) Czy to co piszę jest smutne - cóż, to też kwestia indywidualnej oceny. A z kolei z młodymi ludźmi jest tak, że w domu właśnie zazwyczaj nie chcą się wypłakiwać. Bo przecież to dom zwykle bywa źródłem ich buntu:) Niemal zawsze dom jest źródłem buntu :) Rzecz w tym, że nie oznacza to automatycznie odrzucenia domu jako miejsca, w którym można się komuś wypłakać. Siostrze, bratu, babci - przecież dom to niekoniecznie tylko rodzice. 2010/01/17 19:45:25
Mogę mówić tylko za siebie, ale mimo, że nie miałam powodów, by buntować się przeciwko domowi (i się nie buntowałam), miałam potrzebę rozmowy o pewnych sprawach z rówieśnikami. A brata mam, na szczęście, ale znacznie młodszego.
I chyba rozumiem też potrzebę prowadzenia rozmów w sieci, także za pośrednictwem blogów. Mój prywatny jest dla mnie po trosze zastępczą gazetą, jako że mimo inklinacji nigdy się dziennikarstwem na poważnie nie zajęłam. Do tego dochodzi właśnie owa chęć prowadzenia dialogu a ludźmi, których bez pośrednictwa internetu bym nie poznała. Aż żałuję, że w moich czasach szkolnych tego nie było:) Oczywiście, teraz mogłabym już przejść na drogę mailową, ale rzecz w tym, że wciąż zawiązują się nowe paraznajomości. Właśnie na blogach. Kocham Londyn i wracam tam zawsze, gdy tylko mogę, ale nigdy nie zdecydowałam się tam zamieszkać. Dzięki kilku blogom mam szansę pouczestniczyć w wycinku życia paru Londyńczyków. No i zawsze blog (a w każdym razie te, które czytuję) przyjmuje formę nieco uliterackowioną (pewnie jest na to inne słowo, ale mi uciekło), co sprzyja czytaniu. Lepsze moim zdaniem to od klasycznych listów. Owszem, to jest podglądanie, ale podglądanie tego wycinka, który nam udostępniono. Pisarz czy reżyser też często osiąga sukces przelewając w swoje dzieła jakąś część siebie. A wśród blogów, mimo znacznej większości pamiętników o tym, co dziś było na obiad, znajduje się czasem perełki. No i z tego, co na obiad też w końcu można zrobić temat do ciekawego felietonu:) 2010/01/17 22:37:24
Vitam
No ale mówimy o dwu zupełnie różnych rzeczach. Czym innym jest "potrzeba rozmowy o pewnych sprawach z rówieśnikami" czy "potrzeba prowadzenia rozmów w sieci", względnie pisanie "pamiętników o tym, co dziś było na obiad" - a czym innym rozpisywanie się o sprawach, o których wypada dyskutować jeno w intymnym zaciszu. Problemem w tej dyskusji jest to, ze nie chcę nikogo wskazywać palcem i przytaczać konkretnych przykładów i cytatów. Bo raz - nikt by sobie pewnie takiego piętnowania nie życzył, dwa - nie wiem nawet, czy potrafiłbym tak na zawołanie odnaleźć stosowne wpisy. Więc, niestety, cała dyskusja toczy się "na sucho", bez konkretów. 2010/01/18 08:28:58
Chyba rozumiem, co masz na myśli.
Albo jednak miałeś pecha albo jesteś bardzo wrażliwy, bo - na szczęście - większość blogów (tych, które znam), to jednak nie żenujące zapiski z bardzo prywatnego życia. Ewentualnie są takie sytuacje, w których znam kontekst, więc i zażenowania aż takiego nie odczuwam. 2010/01/19 20:36:46
Vitam
Jak to - nie jesteś Wampirem???!!!!!!!!! No wiesz ;( (MJ) Przecież jest. I dlatego nie ma myśli samobójczych, że nie jest :) Ale faktycznie, "że nie jestem wampirem" byłoby czytelniejsze niż "bo nie jestem wampirem". Albo jednak miałeś pecha albo jesteś bardzo wrażliwy, bo - na szczęście - większość blogów (Piarella) Ależ wcale nie twierdziłem, ze wszystkie blogi czy że większość blogów tak ma. Było tego 3 czy 4 sztuki. Ale naciąłem się raz, drugi, trzeci - i odpuściłem sobie wszystkie :) |